Marquez, Gabriel Garcia Marquez, Sto lat samotności, Mochola, Hypertekst, Hipertekst, Hipertekstualizm, Postmodernizm, Postmodernism, Postmodern, Hipertext, Hypermedia, Liternet, Intertekstualność, intertekstualny, intertext

Andrei R. Mochola - Zanim wyjedziesz do Macondo: Kategorie początku i końca

 
 Andrei R. Mochola  Zanim wyjedziesz do Macondo 

 

 

 Kategorie początku i końca 

2.0. Teraz, gdy tak bezboleśnie udało nam się umieścić Macondo na odpowiedniej mapie, niezwykle istotne jest, byśmy uświadomili sobie, że granic Macondo nie należy rozumieć nazbyt dosłownie – jako pas zaoranej ziemi, najlepiej z siatką i zwojami drutu kolczastego pośrodku, obowiązkowo przerywany (możliwie najrzadziej) wąziutkim przejściem z obowiązkowym szlabanem w modnych w tym sezonie kolorach i posterunkiem straży granicznej; wyłaniający się znikąd celnicy są mile widziani.

Macondo to miasto z własną historią i składającymi się na nią historiami jego mieszkańców, ich przeżyciami, troskami i choćby najbłahszymi nawet radościami codziennego życia. Z rodem Buendía, jego wyrzutami sumienia i poczuciem przeklętej, ale jakże bliskiej wszystkim jego członkom samotności. To, jak mimochodem wspomnieliśmy powyżej – potencjalny świat, przestrzeń, wreszcie – semiosfera – ściśle ograniczona, ujęta w ramę, która składa się z dwóch nieodłącznych elementów: początku i końca.

2.1. Powszechnie wiadomo, że osadę, która dała początek miastu zwierciadeł (lub zwierciadlanych miraży) założono na brzegu rzeki, po opuszczeniu Riohacha i pokonaniu łańcucha gór. Przyjrzyjmy się zatem dokładniej temu początkowi: Świat był jeszcze tak młody, że wiele rzeczy nie miało nazwy i mówiąc o nich trzeba było wskazywać palcem [s. 6].

2.1.1. Porównajmy fragment innego tekstu literackiego: To co nie nazwane – nie istnieje. Niestety wszystko było nazwane. [Vladimir Nabokov, Zaproszenie na egzekucję]. Mając na uwadze powyższe możemy stwierdzić, że – po pierwsze, Macondo istnieje i – po drugie, istnieje niestety; jest to oczywiście bardzo niewybredna spekulacja. Zacytowany fragment pomoże nam jednak w określeniu granic Macondo – określeniu jego początku i końca.

2.1.2. Za punkt wyjścia obierzmy model wiele rzeczy nie miało nazwy. Tak więc – wiele rzeczy nie istniało , bo to co nie nazwane – nie istnieje. Nazywanie jest procesem w takim samym stopniu twórczym, jak zakładanie miasta; każde miasto ma nazwę – znak, dzięki któremu miasto istnieje w świadomości ludzkiej (miasta bez nazwy nie istnieją). Dlatego też początkiem Macondo, w równym stopniu co czas jego rzeczywistego założenia, jest moment nadania mu nazwy: Zapytał, co to za miasto, i w odpowiedzi wymieniono nazwę... Macondo [s. 25].

2.1.3. Myśl banalna: nazywanie jest procesem progresywnym dążącym do nazwania (aby rozpoznać w przyszłości, aby rozpoznać sens kryjący się za nazwą) wszystkich rzeczy po imieniu, a zatem nazywanie jest procesem zmierzającym ku końcowi. W takim przypadku możemy przeciwstawić modelowi wiele rzeczy nie miało nazwy – model wszystko zostało nazwane.

A zatem, nazwanie wszystkich rzeczy po imieniu jest tożsame z końcem; porównajmy tu ideę poznania prawdy ostatecznej, osiągnięcie wiedzy pełnej, poznanie prawd tego świata itp. U Garcíi Márqueza czytamy: (...) gdyż powiedziane było, że miasto zwierciadeł (lub zwierciadlanych miraży) zmiecione będzie przez wiatr i wygnane z pamięci ludzi w chwili, kiedy Aureliano Babilonia skończy odcyfrowywać pergaminy (...) [s. 363].

2.1.4. Poznawanie prawdy, istoty rzeczy, osiągnięcie wiedzy pełnej lub też całej dostępnej wiedzy jest jednym z bardzo popularnych schematów fabularnych w literaturze; jednym z bardziej złożonych jego wariantów jest szeroko pojmowany motyw Fausta ze wsystkimi możliwymi metamorfozami i wariacjami na temat – bohater dąży do osiągnięcia wiedzy pełnej, lecz ponosi w ostatecznym rozrachunku klęskę, poznając prawdę – umiera i in. W tym miejscu nie sposób nie wspomnieć: Jak twierdzili ci, co teraz przemierzali świat, plemię Melquíadesa zostało zmiecione z powierzchni ziemi, ponieważ przekroczyło granice wiedzy ludzkiej [s. 38].

Aureliano Babilonia powtarza tym samym historię plemienia melquíadesowego. W pogoni za wiedzą sprowadza klęskę na mieszkańców Macondo, tak jak niegdyś Melquíades na swoich współplemieńców. Moment poznania prawdy (nazwania wszystkich rzeczy po imieniu) staje się tym samym końcem Macondo: To co nie nazwane – nie istnieje. Niestety wszystko było nazwane.

Granice MacondoTekst w tekście


Rambler's Top100 copyright © 1995-2008 by mochola, last updated 0802Y2K8, best with IE5.5 1024x768px, 13 sec over 56.6 bps