Marquez, Gabriel Garcia Marquez, Sto lat samotności, Mochola, Hypertekst, Hipertekst, Hipertekstualizm, Postmodernizm, Postmodernism, Postmodern, Hipertext, Hypermedia, Liternet, Intertekstualność, intertekstualny, intertext

Andrei R. Mochola - Zanim wyjedziesz do Macondo: Pogranicze kultur

 
 Andrei R. Mochola  Zanim wyjedziesz do Macondo 

 

 

 Pogranicze kultur 

5.0. Skoro w ten czy inny sposób, nie wyczerpując bynajmniej wszystkich istniejących możliwości, określiliśmy nie dające się wyraźnie i jednoznacznie określić granice Macondo, spróbujmy się przez chwilę skoncentrować nad możliwością ich przekroczenia i wielokrotnego przekraczania.

5.1. Stwierdziliśmy już (patrz 4.2.), że na granicy oddzielającej Macondo od reszty świata istnieją obszary wzmożonej, wzajemnej infiltracji elementów obydwu kultur, strefy bilingwizmu – kontaktu kultur poprzez możliwość dialogu, poprzez dialog. Strefy te można określić jednym mianem – słowem, które się już pojawiło i którego w dalszym ciągu naszych rozważan będziemy konsekwentnie używać, a mianowicie: pogranicze – rozumiane tu jako znak sytuacji kultury, jako dialogowe trwanie [Maria Dąbrowska-Partyka, Pogranicze jako znak sytuacji kultury, Kraków 1994].

5.2. Dialog jest podstawowym warunkiem współistnienia kultur (podstawowym w rozumieniu bachtinowskim – współistnienie samo w sobie zawiera element dialogu; możliwa jest jednak sytuacja inna, gdzie obok siebie wystepują kultury nie komunikujące się, nie utrzymujące żadnych kontaktów). Podążając za bachtinowskim rozumieniem samego dialogu, oczywistym dla nas faktem staje się to, że cudzy ideologicznie świat nie może zostać adekwatnie przedstawiony (ani nie można się doń ustosunkować), jeżeli nie będzie mu dana możliwość samodzielnego przedstawienia się, możliwość zabrzmienia, możliwość – jak pisze Bachtin – odkrycia jego własnego słowa [Michaił Bachtin, Problemy literatury i estetyki, Moskwa 1975].

Taką właśnie obustronną możliwość przedstawienia się stwarza pogranicze – obszar bez stricte wyznaczonych granic, obszar nieostateczności, gdzie wszystko jest jeszcze możliwe; wróćmy do tekstu powieści: Co roku w marcu rodzina obdartych Cyganów rozbijała namiot niedaleko wioski (proszę zwrócić uwagę – nie w wiosce, ale gdzieś na jej krańcach!) i pośród piszczałek i bębnów prezentowała mieszkańcom nowe wynalazki (zatem prezentowała język innej kultury) [s. 6].

5.2.1. Charakterystyczne, że owe nowe wynalazki prezentują właśnie Cyganie – element przez obydwie strony dialogu jako nie-swój, nieprzynależący jednoznacznie do którejkolwiek strony. Ogromne znaczenie semantyczne dla takiego sądu ma koczowniczy tryb życia Cyganów, będący zaprzeczeniem trybu osiadłego, przynależności do danego terenu, obszaru, grupy ludzi go zamieszkujących itd. Znamienne, iż literaturoznawcy i kulturolodzy dość często przywołują obraz wielkich imperiów graniczących bezpośrednio z plemionami i narodami koczowniczymi (barbarzyńcami). Otóż państwa te najmowały i osadzały na swoim pograniczu przedstawicieli tychże koczowników w celu wytworzenia niejako naturalnego zabezpieczenia swych granic, co w rezultacie prowadziło do powstania właściwego pogranicza – w naszym rozumieniu – obszaru dialogu. Cyganie są zatem w powieści (częstokroć także w rzeczywistości) naturalnymi tłumaczami języków obydwu kultur; z racji pełnionej przez siebie funkcji mogą być zatem uznani za naturalny element pogranicza.

5.3. Przekraczanie granicy pomiędzy kulturami jest zatem możliwe tylko na drodze dialogu – wymiany języka i słowa; w ściśle określonym miejscu – na pograniczu, ale też i w ściśle określonym czasie.

5.3.1. Czas dialogu odgrywa niesłychanie ważną rolę. Zauważyliśmy już (patrz 3.3.), że lokalny czas Macondo wykazuje daleko idącą cykliczność – każdy następny okres aktywności poprzedzony jest okresem ciszy, okresem oddechu. Podobnie rzecz ma się w dialogu – każde następne mówienie każdej z uczestniczących stron poprzedza milczenie, tyle że ani milczenie ani mówienie obydwu ze stron dialogu nie jest i nie może być równoczesne – gdy mówi jedna strona, druga milczy; gdy milczy pierwsz, mówi druga. Istotą dialogu, zrodzoną z potrzeby, jest zdolność dozowania informacji, toteż proces dwustronnej wymiany słowa złożony jest z symetrycznie odwrotnych sekwencji okresów aktywności i okresów ciszy.

5.3.2. Okresy odpoczynku mają dla mieszkańców Macondo specyficzne i niezwykle istotne znaczenie. Pozwalają one nie tylko odpocząć po tym, co już minęło, pożegnać przeszłość, ale też przygotować się na nadejście przyszłości – umrzeć i odrodzić się na nowo. Po zarazie bezsenności i pladze amnezji, gdy te mijają wraz z przybyciem Melquíadesa i jego Cyganów (sic!) Macondo radowało się i święciło odzyskanie pamięci [s. 47] – święciło włąsne odrodzenie, początek nowego życia. Motyw ten pojawia się w powieści znacznie częściej, np. Otwarcie nowego domu – białego jak gołąb – uświetnione zostało balem [s. 57] i in.

5.4. Stare księgi się mylą; proletariusze rozejdźcie się. Świat został stworzony w dzień odpoczynku [Vladimir Nabokov, Strong Opinions].

Cóż, gdyby się tak przez chwilę nad tym zastanowić...

Przenikalność granicPogańska chwila oddechu


Rambler's Top100 copyright © 1995-2008 by mochola, last updated 0802Y2K8, best with IE5.5 1024x768px, 13 sec over 56.6 bps