Andrei R. Mochola
Zanim wyjedziesz do Macondo
Pogańska
chwila oddechu
6.0. W jednej ze
swoich najważniejszych prac literaturoznawczych – Twórczość
Francoise Rabelais i kultura ludowa średniowiecza i renesansu,
Bachtin pisze: Całe pole literatury realistycznej ostatnich
trzech wieków jej rozwoju dosłownie usiane jest odłamkami
realizmu groteskowego, które czasem okazują się tylko odłamkami,
ale przejawiają zdolność samodzielnego życia, funkcjonowania
[Ibidem]. Kontynuując nasze rozważania, podążymy właśnie tym
tropem, przyjmująć wślad za Bachtinem drugi oobok dialogiczności
słowa termin, a mianowicie karnawał - nieodłączny
element groteski w literaturze, tożsamy w naszym rozumieniu z
okresem odpoczynku, pogańską chwila oddechu, czasem zbliżenia
tego, co dalekie; czasem pogranicza, czasem dialogu.
Charakterystyczne, że okres odpoczynku Macondo związany jest
zawsze z czyimś przybyciem do miasta z zewnątrz (stamtąd):
Byli to nowi Cyganie... Ich tańce i muzyka wywoływały na
ulicach rozgardiasz pełen nieokiełznanej wesołości... W mgnieniu
oka przewrócili do góry nogami całą wieś. Mieszkańcy Macondo
zgubili się nagle na własnych ulicach oszołomieni tym jarmarkiem
cudów [s. 19]... Podczas gdy Macondo radowało się i święciło
odzyskanie pamięci, José Arcadio Buendía i Melquíades otrząsali
się z kurzu zapomnienia swoją starą przyjaźń. Cygan gotów był
zostać tu na stałe [s. 47].
Podobnie nie spano całe noce, gdy do Macondo po raz pierwszy zawitała
kolej żelazna [s. 199-203], przywożąc prócz nowych wynalazków,
założycieli kompanii bananowej i cudzoziemców z końca świata, a
w pewną triumfalną środę przybył pociąg pełen
nieprawdopodobnych prostytutek, niewiast babilońskiej rozpusty,
wyszkolonych w wiekowych i najróżnorodniejszych sztuczkach...
[s. 202]. Każde przybycie kogoś z zewnątrz jest dla mieszkańców
Macondo czasową cezurą, granicą starego i nowego porządku,
starego i nowego życia; jest świętem, które świętowane jest
niczym nadejście Nowego Roku.
6.1.1. Damy z Francji to również, jakże
pieknie wieloznaczny, element pogranicza, toteż przywołanie ich w
tym miejscu nie jest dziełem przypadku. Przypomnijmy, że po ich
przybyciu do Macondo, rozbudowano ulicę uciech tak, że powstało
swoiste miasto rozpusty, enklawa wolności nie tylko seksualnej, ale
przede wszystkim miejsce spotkań wszystkich ze wszystkimi bez
jakichkolwiek ograniczeń. Do rangi symbolu urasta w tym przypadku
to, że to właśnie francuskie matrony zorganizowały pamiętny
karnawał, który na trzy dni pogrążył Macondo w szaleństwie [s.
175]; samo słowo karnawał pojawia się w powieści po raz
pierwszy właśnie w tym miejscu.
6.2. Czas karnawału jest czasem wolności; przestają
wtedy obowiązywać przestrzegane na codzień zakazy i nakazy: Powrócili
Cyganie... Pod ochroną błogiej bezkarności powszechnego
zamieszania José Arcadio i Pilar przeżywali godziny niczym nie skrępowanej
wolności, przechadzali się wśród tłumu jak para szczęśliwych
narzeczonych [s. 31].
Karnawał – jak pisze Bachtin – oświeca wolność myśli,
pozwala łączyć wszystko co różnorodne i zbliżać dalekie,
pomaga wyzwolić się od panującego punktu widzenia świata, od
wszelkiej umowności, od obiegowych prawd, od wszystkiego zwykłego
i ogólnoprzyjętego, pozwala spojrzeć na świat po nowemu, poczuć
względność wszystkiego istniejącego i daje możliwość zupełnie
innego porządku swiata [Ibidem].
6.2.1. W tym kontekście ciekawe jest
przeciwstawienie zarządzonych przez corregidora Apolinara Moscote
obchodów święta narodowego (święto niepodległości, malowanie
domów na niebiesko), które spotykają się ze zdecydowanym
sprzeciwem mieszkańców Macondo [s. 53-55], ze spontanicznym świętem
karnawału, demokratycznego i liberalnego w swej naturze, zrywającego
– jak wspomnieliśmy – z jakimikolwiek nakazami i zakazami.
W kulturze ludowej (nie tylko zresztą renesansu, czy średniowiecza)
niezmiernie ważne znaczenie miało zawieszenie na czas trwania
karnawału wszelkich stosunków hierarchicznych. Na oficjalnych
uroczystościach podział herarchiczny był i jest zawsze, poniekąd
ostentacyjnie demonstrowany. Święto państwowe podkreślało nierówność;
w karnawale wszyscy byli tacy sami.
6.3. Zwróćmy uwagę, że każde świętowanie i
radowanie się mieszkańców Macondo sięga swymi korzeniami właśnie
ludowej tradycji karnawału. Zgiełk, szaleństwo radości,
kuglarstwo i wróżby, nowe wynalazki i jarmarki cudów,
nieoficjalność i poczucie niczym nieograniczonej wolności, równość,
czy wreszcie motyw wyboru królowej karnawału (karnawałowa logika
przewrotności), to tylko niektóre, choć bez wątpienia najważniejsze
i nieodłączne elementy karnawałowego obrazu. Należy do nich także
szeroko pojmowana obfitość; wystarczy wspomnieć choćby
tapetowanie pieniędzmi przez Aureliano Drugiego domu Petry Cotes, a
i sama koncepcja ich związku zdradza karnawałowe korzenie.
Obfitość to rezultat wolności, braku ograniczeń, granic, swego
rodzaju nieograniczoności: Aureliano Drugi nie przepuścił
okazji uczczenia kuzynów huczną zabawą z szampanem i
akordeonem... Goście wytłukli połowę zastawy porcelanowej, połamali
krzaki róż goniąc za bykiem... strzelali do kur... wpuścili do
jadalni wieprza wysmarowanego łojem, który przewrócił Fernandę,
ale nikt nie lamentował nad szkodami, bo całym domem zatrzęsła
burza, która niosła zdrowie [s. 193] (por. 5.3.3.).
6.3.1. Specyficznym wariantem nieograniczoności
w powieści Garcíi Márqueza jest również karnawałowo-groteskowa
koncepcja ciała, rodzaj zachowań i gestów, nie tylko
dopuszczalnych, ale wręcz niezbędnych w czasie szaleństwa radości:
Urszula nie mogła pojąć, że chłopak, którego zabrali
Cyganie, jest tym samym olbrzymem, który zjadał teraz pół
prosiaka na obiad i od jego wiatrów więdły kwiaty [s. 85].
Powracający stamtąd José Arcadio zażądał muzyki i gorzałki
dla wszystkich... W szale zabawy wystawił na pokaz publiczny swoją
monstrualną męskość z wytatuowaną niebiesko-czerwoną dżnglą
napisaów w kilku językach [s. 84].
Swoją drogą dziw bierze, że wraz z pojawieniem się w Macondo
kolei żelaznej, nie zjawił się w mieście nikt z Wiednia...
6.4. Dialog jest warunkiem współistnienia kultur,
stwarza on możliwość przekraczania ich granic dzięki
nieograniczonej, swobodnej wymianie słowa. Nie oznacza to oczywiście,
że do Macondo najlepiej jest przybyć w marcu wraz z przygodnie
napotkaną grupą Cyganów, tydzież w karnawale – via Paryż na
przykład...
 
|