Marquez, Gabriel Garcia Marquez, Sto lat samotności, Mochola, Hypertekst, Hipertekst, Hipertekstualizm, Postmodernizm, Postmodernism, Postmodern, Hipertext, Hypermedia, Liternet, Intertekstualność, intertekstualny, intertext

Andrei R. Mochola - Zanim wyjedziesz do Macondo: Świadomość zła

 
 Andrei R. Mochola  Zanim wyjedziesz do Macondo 

 

 

 Świadomość zła 

7.0. Oparciem dla ostatniej części niniejszych rozważań będzie tzw. Wykład Genewski Paula Ricoeura oraz, fragmentarycznie, jego Symbolika zła. Należy przyznać, iż powoli, acz nieuchronnie zbliżamy się do tego, co Eco nazywa gwałtem czynionym na tekście (patrz wstęp do całego cyklu). Powodów tego faktu może być kilka. Jednym z nich – służącym nam za swego rodzaju usprawiedliwienie – jest pewna płynność metody, płynność świata, w który zamierzamy się zapuścić – świat hermeneutyki. Nie bez znaczenia jest też oczywiście niedoskonałość naszej wiedzy w tej dziedzinie, co w żadnym wypadku nie powinno zostać utajone.

Tak więc, pozostawiając ów wstęp samemu sobie, powróćmy do Macondo; do świata pomiędzy dobrem a złem?; świata na pograniczu zła?; poza dobrem i złem?; czy też do utraconego przez czyjąś nadgorliwość raju? –

7.1. Pierwszą kontrowersyjną tezą, którą tu postawimy jest to, że czytając tekst powieści Garcíi Márqueza trudno jest nie odnieść wrażenia, że w Macondo nie ma złych ludzi. No bo kto w Macondo jest zły? Inaczej: Kto jest uosobieniem zła? – Jeszcze inaczej: Gdzie i kiedy w Macondo mamy do czynienia ze złem? (postawienie w tej chwili pytania, kiedy mamy do czynienia w Mkacondo z dobrem, byłoby swoistym nietaktem wobec czytelnika, który powieści nie czytał, mogłoby także zostać uznane za swoiste odwrócenie kota ogonem). Żadna odpowiedź na postawione pytania nie wydaje się być oczywistą. W celu jakiegokolwiek wybrnięcia z impasu i z zastawionej z premedytacja na samych siebie pułapki, przywołajmy słuszną skąd inąd uwagę Ricoeura, dotyczącą pewnego zastanego już przez nas sposobu pojmowania zła: Otóż cała zagadka zła polega na tym, że – przynajmniej w judeochrześcijańskiej tradycji Zachodu – pod tym pojęciem umieszczamy zjawiska tak na pierwszy rzut oka różne, jak grzech, cierpienie i śmierć [Paul Ricoeur, Zło – wykład genewski, Warszawa 1989].

Zacznijmy więc od początku.

7.1.1. W Macondo grzeszą wszyscy i to bez wyjątku. Oczywiście niektórzy mogą mieć wątpliwości co do grzeszności postaci Pięknej Remedios (pseudo-Marii), do niej wszakże powrócimy nieco później. Grzeszą przedstawiciele rodu Buendía, z niespotykaną wręcz konsekwencją grzeszy Pilart Tenera, nie w porządku pod tym względem jest rónież Petra Cotes; grzeszą pracownicy kompanii bananowej, grzeszyli Melquíades i Aureliano Babilonia, o szacownych Damach z Francji i innych podobnie wdzięcznych istotach nie wspominając. Grzeszą wszyscy. Nie będziemy tu jednak analizować wszystkich grzechów w sposób, w jaki Leibniz rozważał w swojej Teodycei wszystkie możliwe postacie zła; ograniczymy się do stwierdzenia, że grzech jest udziałem wszystkich mieszkańców Macondo, a jego geneza - unde malum? – co najmniej sięga czasów, gdy korsarz Francis Drake napadł na Riohacha.

7.1.2. Być może nieco inaczej przedstawia się sprawa cierpienia. Trudno jest określić czy cierpią i, jeśli tak, to kiedy i jak bardzo – francuskie matrony. Z pewnością cierpią José Arcadio Buendía, Pilar Tenera, pułkownik Buendía, Pietro Crespi, Fernanda – wszyscy poprzedni i wszyscy następni. Wszyscy cierpią przede wszystkim na samotność i z powodu samotności. Tylko, kiedy i w jaki spoób samotność staje się cierpieniem, złem? Kolejni synowie marnotrawni nie mogąc odnaleźć więzi z ludźmi, skazując sie na samotność odchodzą z Macondo, by nigdy ich nie odnaleźć i powrócić, pozostając w przeklętej samotności do końca życia. Do Macondo przychodzą z zewnątrz także samotnicy – pojedyńczo, w grupach – przychodzą na chwilę, odchodzą lub zostają wśród innych im podobnych w tej oazie wyobcowania.

Samotność może być złem jeśli jest cierpieniem zadanym; przez kogoś lub samemu sobie; jest karą za jednostkową lub – a zwłaszcza – zbiorową prze-winę. Macondo, jak pamiętamy, zrodziło się z ucieczki, dobrowolnego wygnania – wygnania za grzech: Istniał bowiem straszliwy precedens. Pewna ciotka Urszuli wyszła za wuja José Arcadia Buendía i urodziła syna, który (...) umarł z upływu krwi, przeżywszy czterdzieści dwa lata w stanie absolutnego dziewictwa, bo przyszedł na świat i chodził do końca swych dni z ogonkiem chrząstkowym w kształcie korokociągu, zakończonym kępką włosów [s. 24].

Porównajmy:

Ani jedna dusza nie została niesprawiedliwie wtrącona w nieszczęście... Za spoistość [tej] doktryny przyszło zapłacić cenę ogromną... Uwiarygodnienie idei, iż wszelkie cierpienie, tak przecież niesprawiedliwie rozdzielone czy tak nadmiernie, jest odpłatą za grzech, wymagało nadania grzechowi wymiaru ponadindywidualnego: historycznego a nawet gatunkowego. Temu ma służyć doktryna grzechu przyrodzonego, czyli grzechu pierworodnego [Paul Ricoeur, Zło – wykład genewski, Warszawa 1989].

Z tą Augustiańską wizją cierpienia – zła przyszło się kłócić wielu innym i to z różnym skutkiem. Bodaj najciekawszą dotąd pod tym względem polemiką wydaje się być kantowska Krytyka czystego rozumu.

Reasumując, w Macondo sprzeciw wobec niesprawiedliwego cierpienia skazany jest na milczenie w imię winy – grzechu, którego powtórzenie mogłoby przynieść zagładę potomkom ofiar-winowajców.

7.1.3. Powróćmy na chwilę do problemu grzechu: Opowiadali mu [ojcowi Nicanorowi Reyno – przyp. moje], że przez długie lata żyli bez księdza, załatwiając sprawy duszy bezpośrednio z Bogiem i grzech śmiertelny przestał być dla nich groźny [s. 86]. No właśnie... Świat Macondo nie pozbawiony jest świadomości zła, przeciwnie – świadomość wszystkich trzech głównych jego przejawów zdaje się być o wiele silniejsza niż w świecie zewnętrznym; czy dlatego, że w rzeczywistości czuli się związani aż do grobu węzłem mocniejszym niż miłość: wspólnym wyrzutem sumienia [s. 25] ? Być może.

7.1.4. Komunał: Śmierć jest jedyną rzeczą pewna na świecie. Czy jednak w Macondo śmierć postrzegana jest jako zło lub jako jego przejaw? Nie – postrzegana jest raczej jako nieodmienna, stała część ludzkiego życia. Posiada ona nadto inne, wyjątkowe znaczenie:

- Nie pójdziemy – powiedziała. – Zostaniemy tutaj, bo tu się urodził nasz syn.
- Ale nikt nam tu jeszcze nie umarł – odparł. – Człowiek nie należy do żadnej ziemi, póki nie ma w niej nikogo ze swoich zmarłych...
- Jeżeli trzeba, żebym umarła po to, żebyście tu pozostali, to umrę [s. 19].

Świadomość śmierci bliskich pozbawiona jest wpływów teorii odpłaty – nikt nie czuje się winny, nikt nie został ukarany, żałoba nie ma na celu uwolnienia się od winy związanej z odejściem bliskiego – jest ona świętem pożegnania.

7.1.5. Jedyną wniebowziętą osobą w Macondo jest Piękna Remedios:

...błąkała się na pustyni samotności, nie dźwigając żadnych krzyży... aż do pewnego popołudnia... kiedy Amaranta spostrzgeła bladość Pięknej Remedios, która wydawała się niemal przeźroczysta.
- Źle się czujesz? –
spytała...
- Przeciwnie –
odpowiedziała – nigdy nie czułam się lepiej.
(...) Piękna Remedios zaczęła unosić się w górę... Obcy przybysze myęleli oczywiście, że Piękna Remedios padła w końcu ofiarą swego nieodwracalnego przeznacznia królowej pszczół i że jej rodzina próbuje uratować honory bajeczkami o lewitacji. Dręczona zawiścią Fernanda uznała w końcu nadprzyrodzony charakter zjawiska, ale jeszcze przez długi czas prosiła Boga, żeby jej zwrócił prześcieradła
[s. 323-324].

Piękna Remedios – zjawisko szczególne – żyjąca skromnie i nieskromnie piękna królowa pszczół, źródło cierpienia innych wzięta została do Nieba najwyraźniej po to, by nie czyniła juz więcej zła na ziemi: Każde zło popełnione przez jednego... jest złem zaznanym przez drugiego. Czynić zło to sprawiać cierpienie komuś innemu. [Paul Ricoeur, Op. Cit.] Konstrukcja ta wydaje się być prawdopodobna szczególnie w zestawieniu jej z koncepcją dogmatyki łamanej, zrywającej z logiką niesprzeczności i ustanawiającej Boga – Pana prawej i lewej strony. 

Tylko czy w Macondo Bóg istnieje?

Pogańska chwila oddechuTeodycea Macondo


Rambler's Top100 copyright © 1995-2008 by mochola, last updated 0802Y2K8, best with IE5.5 1024x768px, 13 sec over 56.6 bps